Tobie należy najprzód, napuszony Hanie267!

Lecą obces268 na siebie — Polacy, Tatarzy,

W bezczynnym zachwyceniu269 patrzą, co się zdarzy

Jakiś czas Miecznik zmudził270; uderzy — odskoczy

I znowu w całym pędzie przeciwnika tłoczy;

Aż wybrawszy swą porę, w odwet, silnym razem

W kark niewierny święconym utopił żelazem271.

Spada dzielnym zamachem odmieciona głowa,

Drga oczami, bełkoce niepojęte słowa,

Toczy się, ziewa, blednie i gaśnie — z tułupa272,