I nasępione czoła rozwidniają śmiechem,

Co w swym hucznym odgłosie jakby gromu echem!

Chodź — nie drzyj; stanąć przy nich każdemu zaszczytnie277

Krwią wrogów zlana śmiałość tak bujnie w nich kwitnie.

A jeśli w tobie budzi — życia poświęcenie

Za kraj swój, za swych ziomków — tylko strachu drzenie;

Jeślibyś wszystko za nich nie oddał w potrzebie:

Opatrz się dobrze wewnątrz — to zlękniesz się siebie278

Chodź — do stalowych piersi twój kaftan wełniany279

Przyciśnij z wdzięcznym sercem — i całuj ich rany!