I budzi martwą przeszłość, i w wonne kotary

Szepczą droszcz293 i niepokój zgromadzone mary.

«Tak ją mdłą, słabą widział; a wszak bez obrony

Więdnie pieszczotny powój — a wszak bez osłony

Nie trwa tu słodki owoc — i cóż? ledwo wrócił,

Ujrzał swój raj stracony i zaraz porzucił!

Dlaczego? dla czczej sławy, której blask nie waży

Jednego uśmiechnienia ukochanej twarzy.

Gdybyż przynajmniej w los swój wierzyć miał powody;

Lecz ledwo burza przeszła, już pewny pogody,