Nie z tą giętką lotnością, co w dół nie przyciska,

Lecz w całym opuszczeniu świeżego zwaliska307,

Zwieszone ręce, głowa, zdrętwiałe już nogi

Czynią z niej przedmiot straszny, jemu jeszcze drogi.

«Oh! wody! wody!» — wołał z przeraźliwym wrzaskiem,

Ogromne drzwi budynku wywalając z trzaskiem.

XVII

W szarej chwastów zarośli lekki ruch się zdaje —

Rozsuwają się liście, i czapka wystaje —

I głowa się podnosi — i stanęło ciało,