Co tam w cichym czekaniu ukryte siedziało,

Młodego pacholęcia, co na świat płakało. —

I wzrokiem rozczulonym patrzy się w rycerza,

Co jego zwiędłą młodość podziwieniem zmierza;

Czy strachu, czy uroku schowane tam siłą,

Nie wiem — wyszło z gęstwiny, i tak przemówiło:

«Niech rycerz drżącym sercem nie pragnie tak wody,

Bo w niej zgasnął dopiero blask ziemskiej urody;

To te obrzydłe maski, w swej zdradnej zabawie,

Śliczne łono tej Pani zatopiły w stawie,