W miłości i przyjaźni, w każdej życia dobie,

Tak często powtarzane, a prawdziwe — w grobie,

Bo kto raz ludzi porzuci,

Nigdy już do nich nie wróci»

I podniosłszy na palcach swoją małą postać,

Żeby się rycerzowi do ucha mógł dostać,

Szeptał, szeptał swą powieść — a w twarzy rycerza

Czarna, czarniejsza chmura coraz się rozszerza;

I znów nagle, rozpaczą zaciemnione lica

Zapał gniewu i wzgardy jak piorun oświéca: