Blaskiem złotych warkoczy widokres weseli41,

I wznosząc świetne czoło, najpierwszym spojrzeniem

W ślniącej stali swe wdzięki postrzega z zdziwieniem;

Dla nich pachnący wietrzyk, co swój oddech świeży

Dmucha na włosy dziewic i pióra rycerzy;

Dla nich gwar małych ptasząt, w żywej słodkiej nucie,

Co z mokrych rosą dziobków wyrywa uczucie:

Nie dla niego42 — on nie chciał na widoku zostać —

W niknących cieniach zamku zanurzył swą postać,

Jak te straszące mary43, które bojaźń nasza