Czystym gorzało ogniem — a serce, jak w wiośnie

Ptak do słońca, do niego skakało radośnie!

Ale czas świetnych uczuć już sciemniał — ej! minął,

I boli tylko życie, a kwiat jego zginął.

Dumał — i przeszłe żale, obecne zgryzoty,

Pokrył kir59 nieprzebity grożącej sromoty60;

O! póki tchu przynajmniej, tak łatwo i marnie

Płomień zawziętej pychy gniazda nie ogarnie!

O! póki czarny żupan żywe członki ciśnie,

Wyschła ręka w potrzebie starą szablą błyśnie!