Lecz potem? — dumał Miecznik i wzrok wodził hardy,

Pełen niechęci — gniewu — a może i wzgardy.

X

Przy nim młoda niewiasta — czemuż kiedy młoda,

Tak zamglonym promieniem świeci jej uroda?

Ni ją ubiór udatny, ni ją stroją kwiaty;

Czarne oczy spuszczone i żałobne szaty;

A w twarzy smutek, czoło co schyla w cichości61,

Którego całym blaskiem — uśmiech Cierpliwości!

Lub jeśli kiedy nagle, wpośrzód gęstych cieni,