Jaka myśl czy pamiątka, jej lica zrumieni,

To tak mdłym, bladym światłem — jak gdy księżyc w pełni

Niezwykłym życiem rysy posągu napełni.

Piękna, szlachetna postać — do Aniołów grona

Dążyła, ich czystości czarem otoczona;

Ale trawiący oddech światowych uniesień

Owiał pąk młodych uczuć i zwarzył jak jesień:

To jeszcze jest na drodze, gdzie nią wicher miota,

W ciężkich kajdanach ziemi dla nieba istota;

Serce nosi uschnięte, a świeci jak zorza.