Tak lube! tak ulotne!75 i mojego tata

Jak czasem zasępiony po trudach spoczywa;

Aż raptem u dziewczynki wesołość się zrywa

I wciska mu się w serce — powoli — nieznacznie —

Póki się nie rozjaśni i śmiać się nie zacznie.

I gdzież to się podziała76 tej dziewczynki władza?

Pierwej zganiała chmury, a teraz sprowadza;

I gdzież to żywy, czysty strumyczek upłynął?

Mruczał na swą nikczemność77, a w jeziorze zginął;

A nasz śliczny kanarek, gdzież to się obraca?