Chciał w ogniu piórka złocić i więcej nie wraca.

O! póki ten, co w moim na zawsze był sercu,

Nim go moim nazwałam na szlubnym78 kobiercu —

O! póki ten, co jemu w uczucia się wplatać,

Brzmić79 w szlachetnych pomysłach, w westchnieniach ulatać,

W spojrzeniach czuć się światłem i życia potrzebą,

Było więcej niż szczęście, było dla mnie niebo —

Ten, co pączek tkliwego, lubego marzenia

Rozwinął swoim wdziękiem, ocucił z uśpienia,

Pił jego świeżą rosę, a na jego kwiecie