Niźli patrzeć spokojnie na te smutne szluby;

Alboż to naszej Polsce braknie na młodzieńcach,

Co to pannom umieją82 wyskoczyć w rumieńcach,

I tak jak dawniej było — rycerskie kolano

Raz w życiu tylko ugiąć — po wianek za wiano!

Nie, Mario! nie trza wzdychać — twego83 nie obrażam;

Mężny jest i cnotliwy — wiesz, że go poważam;

Lecz mnie jego rodzica pycha niecierpliwi —

A kiedy łzami Marii swoje serce żywi,

Ha — toć i u mnie szabla nie czczym tylko blaskiem,