Nie zawarła tych związków z swych matron orszakiem

Nigdy by w moje kopce wróg się nie mógł schować88;

Anibym jego złości dozwolił grasować.

Bo cóż to ja zastałem? Żonę zmiotła kosa89

A córę — szczep jedyny — z łez polewa rosa!

Dla starej karabeli90 zbyt to wielkie dziwy,

Znosić tak ciężkie razy, los tak obelżywy.

Alboż choć raz do serca me dziecię przytulił91?

Alboż młodością — wdziękiem — choć raz się rozczulił?

Nie — od domu, imienia, ze wzgardą odgania;