Alboż to nam pierszyna204? wszak nieraz kuligi

Po całych tu miesiącach skakały jak frygi205.

Prosim — Jegomość wróci — a choć nie jest w domu

Na winie i pierzynie nie braknie nikomu»206.

Weszły — nisko kłaniają — w parach się prowadzą —

Obzierają207 się wkoło — i kupią208, i radzą.

III

Słońce już wówczas łuk swój zbiegając szeroki,

Czerwonym blaskiem szare barwiło obłoki;

A żółtym drgając światłem po ziemi i wodzie,