A kto by się miał straszyć Tatarskiego tańca,

A kto by życie szczędził srogiego pogańca,

Niech mi tu precz na szkapie do domu wyskoczy220

Bobym mu potem kordem zamalował oczy!

To szybko, łącznie, śmiało — strzałki wystrzelają

Bóg wiara — ufność szabla221 — i łby pospadają

Jak kłosy, co to niby migocą się świetnie,

Nazajutrz leżą zwiędłe, gdy kosa je zetnie.

Ale nicht nie potrafi jeść kaszy spokojnie,

Jeśli wybić szarańczy nie umie na wojnie;