Z początku Komuna pisała po murach: wolność, równość, braterstwo! Były to powabne wykrzykniki, lecz w rzeczywistości ona nie myślała o innej wolności jak o takiej, jaką nasz Skarga50 w ten sposób potępił: „Jest to diabelska wolność żyć bez prawa, bez urzędu, na zwierzchność51 nie dbać52, mędrszemu i starszemu nie ustąpić, wolność mieć do łupienia i do zabijania!”. Do niejakiego czasu Komuna udawała, że wszystko, co robi, to robi w interesie Paryża, Francji, a nawet całej ludzkości, lecz nareszcie zrzuciła kłamliwą maskę, otworzyła drzwi zbrodniarzom i wcieliła ich do swych zbirów. Zgromadziła zakładników i tych wraz z arcybiskupem, sześćdziesięcioma pięcioma księżmi i tylomaż żandarmami rozstrzelała. Pozamykała kościoły, obdarła je z wotów53 srebrnych i złotych, nareszcie sprofanowała, otworzywszy je dla klubów szalonych54.
Raz przechodząc wieczorem koło naszego kościoła św. Jakuba, postrzegłem55 kościół otwarty i oświecony. Sądziłem przeto, że tam być musi jakie nabożeństwo: wszedłem więc do kościoła z uszanowaniem. Ten był pełen hałastry56 w bluzach z nakrytą głową i z fajkami w ustach. Spośród nich jeden mówca wtoczył się na ambonę ze swym psem faworytem, który wsparłszy się na poręczy, przerażony mnogością ludu, począł przeraźliwie szczekać. Echo kościelne pomnażało hałas, a czym więcej odbierał oklasków, tym więcej wyć poczynał. Nareszcie ściągnięto go z ambony, a podchmielony mówca tak począł perorować57:
— Obywatele! Z tej ambony już się dosyć nasłuchaliście głupstw, bajek i fałszów! Oto ja z tejże samej ambony odkryję wam prawdy, których nigdy od księży nie usłyszycie, a najprzód mówić będę o Bogu!
Na ten wstęp cały kościół zagrzmiał oklaskiem, a ja wyszedłem z kościoła nieciekawy zapowiedzianych objawień przez niedorzecznego mówcę i teologa.
W kościele Saint Germain l’Auxerrois58 był klub jeszcze rozwiąźlejszy, klub kobiet, na którym one tylko z ambony przemawiały, zostawiwszy mężczyznom jedyny przywilej przyklaskiwania! Tam najprzód wysoka, chuda, blada i zezowata baba chyżo59 wbiegła na ambonę i poczęła piorunować na mężczyzn, przywłaszczających sobie prawo władzy wyłącznie dla siebie, jakby to kobiety, równie jak oni, nie mogłyby być profesorami, posłami, urzędnikami! Po tej druga, mała, krępa i tłusta narzekała z ambony na prawa krajowe niedozwalające rozwodów... Stąd krępujące położenie kobiet, które słusznie obrzydziły sobie niewolniczą uległość mężom. Wzywała więc klub, aby ten groźnie odniósł się do Komuny, żądając usunięcia prawa tak niewygodnego dla kobiet! Nareszcie trzecia, ukwefiona60 ropucha, dopadłszy ambony, poczęła pleść banialuki61 od powyższych niedorzeczniejsze z wezwaniem, aby każda z nich miała na pogotowiu zapałki i petrol62, by w danym razie mogły sobie uczynić satysfakcję z bogaczy! Mowę tak gorącą zakończyła słowami:
— Precz ze stolicą! Precz z bogaczami! Precz z majątkami!
Kiedy więc po tak zwanych diatrybach63 cały kościół napełnił się oklaskami i szemraniem, inna jakaś gosposia rumiana, z brudnym fartuchem i niedbale uczesaną głową wezwała obywatelki do uciszenia się i kaczkowatym swym głosem tak poczęła perorować:
— Ja nie z ambony, lecz z mego stołka odpowiem na trzy słyszane kazania. Na pierwsze: że nie życzę sobie zostać urzędnikiem, chociaż umiem czytać i trochę pisać, bo któż za mnie umiecie izbę, umyje dziecko i zaprowadzi go do szkoły64; kto nareszcie ugotuje nam obiad i pościele łóżka? Nie mam więc czasu na urzędowanie. Co do drugiego kazania, uważam, że rozwód byłby niezłym65, gdyby każdy mąż w niczym nie mógł swej żony zadowolnić66 i jej się do czego bądź przydać. Lecz po większej części mężczyźni, mimo swej groźnej miny (jak mój mąż), są pracowici i posłuszni żonom, jeżeli tylko energia żony umie prowadzić męża za nos i wyrobić w nim posłuszeństwo; lepiej więc, że nie ma rozwodu. Co zaś do trzeciego kazania, tego w całkowitości pochwalić nie mogę, bo czyliż67 nie lepiej jest schować petrol do naszych lamp, przy których cerujemy i obszywamy domową bieliznę?
Tu chwilę zastanowiwszy się, solennie wyrzekła:
— Jeśli krzyczymy precz z bogaczami, to dlatego, że chcemy postawić się w ich miejscu68. Inaczej byłoby to wielkie głupstwo!