— W tej chwili i ja pomyślałam toż samo i spodziewam się, że nasze życzenia niezadługo się spełnią.
Uśmiechnął się, kiwnął głową i odszedł ode mnie.
Już się też dopełniła miara nieprawości, gdy Komuna poczęła polować na ludzi po ulicach... i gwałtem wcielać do swych zbirów101. Strach, niepewność i najuciążliwszy terroryzm przygniótł ze swej natury gadatliwych mieszkańców do milczenia, wzdychania i do ostrożności. Panteon102 podsadzony prochem groził ruiną całemu kwartałowi103 i nam, jego sąsiadom, nieochybną śmiercią. Zbrodniarze! Do krzyża panteońskiego, odpiłowawszy onemu ramiona, przyczepili do drąga czerwoną chorągiew.
Jeszcze nie dostawało104 Komunie środków do wywarcia ostatecznego na Paryż okrucieństwa. Zgromadziła więc około tysiąca kobiet, wybranych spomiędzy nierządnic i zbrodniarek z więzień wypuszczonych, te podzieliwszy na oddziały, każdemu przeznaczyła pewną okolicę miasta z poleceniem, aby za danym znakiem lały petrol i podpalały domy. Tej piekielnej zgrai dano nazwę braves pétroleuses105! Później czyn dowiódł, że te harpie106 nie zawiodły oczekiwania nieubłaganej Komuny. Widzieliśmy więc nierząd, okrucieństwo, niesprawiedliwość, cynizm, bezbożność, bezwstyd i zuchwałość w całej swej ohydzie.
Wśród tak wielkiego obłąkania umysłów Komuna skasowała dzienniki ostrzegające o niebezpieczeństwie, natomiast utworzyła swoje gazety, bezkarnie bluźniące przeciw Bogu, pobudzające do coraz większych zbrodni i głoszące o wielkich swych zwycięstwach nad wersalczykami107; tymczasem oni, pobiwszy wszędzie komunistów108, dzielnie wdarli się do Paryża i rozpoczęli walkę we wszystkich stronach miasta.
Na nasze nieszczęście ulica św. Jakuba obsaczona109 była dokoła silnymi barykadami, przyszło110 więc na niej do upartej bójki. Trwała bitwa od rana do godziny piątej. Trzęsienie ziemi od huku dział i ręcznej broni było okropne, tym bardziej, że nasz fortepian za każdym strzałem wstrząśnięty, żałośnym111 odpowiadał jękiem. Tymczasem kule nie pobłażały mieszkańcom, dom zaś naprzeciwko nas stojący od bomb utracił trzy podstawy, na których wisiał; zostało dwie112, a gdyby jedna jeszcze z nich była zgruchotaną113, naówczas cały sześciopiętrowy dom zwaliłby się na nasz i byłby nas swym ogromem zgniótł i przywalił. Wyprawiwszy więc płaczącą swą żonę do piwnicy, sam w tylnym pokoju usiadłem do pisania testamentu, nie spodziewając się, abym go mógł skończyć.
Przecież bój, posunąwszy się dalej, oswobodził nas i okolice Panteonu; było to w samą porę, gdyż tlał114 już knot do prochów panteońskich. Pierwszym więc staraniem było wersalczyków przecięcie i zgaszenie zabójczego knotu115, z którego diabelskiej łaski za kwadrans cały kwartał wraz z nami wyleciałby w powietrze. Najprzód wiedzieliśmy, co nas czekało, stąd po przecięciu knotu uważyliśmy116 siebie za ludzi przywróconych z śmierci do życia.
Mimo osobistego zbawienia, jeżeli jeszcze smutek i trwoga nas nie opuszczały, to z powodu, że w tej samej chwili celne pomniki już obalone lub też dogorywały w iskrzących się płomieniach. Petrolice dokazywały cuda dowcipu i waleczności w swym piekielnym urzędowaniu. Pomagali im powstańcy, lejąc w sikawki petrol, czym zamiast gasić, podsycali ogień. Lecz cóż im przewiniła biblioteka Luwru117? Bez wątpienia niemało, gdyż zawierała rzeczy jedyne i osobliwości typograficzne, jakich żadna inna nie posiada. W tym razie przemądra Komuna naśladowała Omara118, który spalił Bibliotekę Aleksandryjską119, lecz Omar ten przynajmniej zrobił z niej użytek, gdyż przez trzy miesiące palił woluminami120 w publicznych łaźniach, Komuna zaś niestety przeszła swym barbarzyństwem dzikiego Omara, niszcząc od razu skarb tak drogocenny.
Mówiąc o petrolicach, nie mogę przepomnieć121 cudu, którego cały Paryż nie przestaje podziwiać! Kto w cuda nie wierzy, niech tu przybędzie i obejrzy znaną Świętą Kaplicę122. Ten starożytny pomnik pobożności św. Ludwika zbudowany został dla relikwii Chrystusowych nabytych na wagę złota od Baldwina123, cesarza łacińsko-bizantyjskiego. Budowniczym jego był Montereau124, któremu dawniej mury jerozolimskie winny swe istnienie. Ta kaplica, jedyna pamiątka smaku i budownictwa XII i XIII wieku, a którą Ludwik Filip125 z wielką starannością przyprowadził do pierwotnego stanu i okazałości, jest tu szczególnym przedmiotem ciekawości archeologów i artystów. Ten pomnik przytykał126 do Pałacu Sprawiedliwości127 (spalony) i był okrążony budowlami. Wszystko naokoło Świętej Kaplicy z łaski petrolic zgorzało... Jej tylko samej ogień nie śmiał się dotknąć, chociaż z góry do dołu była oblaną128 petrolem, a wiatr pędził na nie płomienie. Ten niepojęty wypadek ci nawet, co w cuda nie wierzą, cudem nazywają.
Otóż i drugi cud! W podle129 nas jest klasztor zakonnic św. Michała, tam podczas wyżej wspomnianej bitwy zgromadziły się w jednej sali wszystkie kobiety, a ufne w mur ich zasłaniający, uklękły do modlitwy na uproszenie Boga, aby oddalił od nich widoczne niebezpieczeństwo. Kiedy więc wszystkie na kolanach przed Ukrzyżowanym, bomba przebija mur, wpada przez okno do sali i nad ich głowami wylata130 przeciwległym oknem na dziedziniec i wówczas dopiero pęka!... Gdyby te kobiety nie klęczały, żadna by z nich nie uratowała swej głowy. Kilka ze strachu omdlało, nareszcie wszystkie nie śmiejąc prosić Boga o powtórzenie cudu, zeszły do piwnicy dla ukończenia rozpoczętej modlitwy.