— Wżdy nie na kłódkę, ino na zasuwę... Ciotunia zagadają matusię w kuchni, a Bartosz mnie tymczasem wypuści.

— Oj, Hanuś, Hanuś!

— Ino mnie nie wydajcie, to wszystko będzie dobrze.

— A nie boisz się kary boskiej za nieposłuszeństwo?

— Stryj Daniel powiadali, że Pan Jezus kocha dzieci, to co by miał mnie karać?

— Kocha, ale dobre, poczciwe dzieci, a nie takie zbytniki, jakoś ty jest.

Hanusia spuściła główkę i odeszła do alkierza zasępiona. Po drodze jednak pociągnęła nieznacznie Bartosza za sukmanę, a on zmrużył lewe oko i uśmiechnął się znacząco.

Kącik za choinkami miała zapewniony.

5. Uczta u Mikołaja Wierzynka

Pan Mikołaj Wierzynek oczekiwał gości.