A trzeci nie chciał, bo był złym.

Klątwę nań rzucił Noe sam.

Ten głupi synek zwał się — Cham!

Że od Jafeta wiedziem ród,

Więc pijmy wino, pijmy miód!

— Więc pijmy wino, pijmy miód! — powtórzyli chórem biesiadnicy, trącając się pucharami.

— Dobrześ się spisał — pochwalił król, rzucając zręcznie małą jedwabną kieskę w stronę śpiewaka. To samo uczynił cesarz i król Waldemar.

Łukaszek podniósł ciężkie złote sakiewki, raz jeszcze złożył ukłon i odskoczył na bok.

— Może miłościwa pani raczy objawić swoje upodobanie? — spytał Elżbiety gospodarz domu. — Ci dwaj mają kupę śpiewek na każdy dzień. Jest w czym wybierać.

— Coś smutnego umiecie? — spytała młodziutka cesarzowa.