— No.

— A siostry masz?

— Jakże; Marysię i Kondusię.

— A braci?

— Był jeden, ale dawno pomarł.

— Cóż skrobiesz tym kozikiem?

— Kunia569; cobym miał na cym za krowami na paświsko570 jechać.

— Pokaż no; nie bój się, nie wezmę ci, ino coś zobaczę. Widzisz, z tego końca jest gruby i zakrzywiony, a ja mam w kieszeni taki sprawny, ostry nożyk, co wszystko zdoli. Wyrzezam końską główkę, dopiero będziesz miał źróbka571 jak się patrzy, dobrze?

— Róbcie. A piękny będzie?

— Jak żywy.