Na powrót krużgankiem ku furcie, brat Melchior otworzył, wyszli.

— Na co taka góra? — były pierwsze słowa dziecka, ledwie stanęło we drzwiach i spojrzało przed siebie.

— Górę Pan Bóg stworzył — odpowiedział ksiądz.

— A na co stworzył?

— Przydała się bardzo; widzisz, jaki wspaniały gród na niej zbudowany?

— Na co gród?

— Tu jest mieszkanie miłościwego pana, króla polskiego Kazimierza269.

— Rety... króla? Król tam mieszka? z królową?

— A jakże, z królową, z królewiczami i z królewnami.

— Gadajcież, gadajcież, moiściewy270! Król ino we złotej sukmanie chodzi, prawda?