— Nie rozumiecie? Toć ów człek, co tu był kiedyś w nocy, mieszka w jaskini u przepaści i tatuś do niego chodzą. Nie zapierajcie się, na własne oczy widziałem. I wy możecie ścierpieć, aby to dłużej trwało?
— A cóż tobie wadzi, że ojciec z narażeniem własnego żywota oddał się w służbę... onego człeka?
— Krwawa służba...
— To nie wiadomo; może wojny nie będzie.
— O czym wy gadacie, matusiu? Rabunek, mordowanie kupców i podróżnych to u was wojna? Służba u zbójeckiego herszta to... cześć?
— Waluś... na rany Boga, co bredzisz? Kto cię bajkami omamił?
— To nie bajki, to obmierzła prawda!
— Kto ci gadał?
— Taki, co wie najlepiej, co zbójów ścigać będzie i sądził.
— Jak się zwie?