Chwalibóg stanął u progu, lecz nie miał siły czekać w milczeniu, póki go nie zapytają, tylko rozradowanym głosem zawołał:
— Najmiłościwsza pani... Połock wzięty!
Na ten wykrzyknik odpowiedział pisk przeraźliwy, panna dworska zerwała się z ławy.
— Święta Patronko!
I stanęła jak wryta.
— Przeczytam list za chwilę — rzekła królowa. — Powiadaj prędko: zdrów pan miłościwy? Nic mu się nie przygodziło w tym wojennym upale?
— Najlepszym zdrowiem się cieszy; a odkądeśmy weszli do zdobytej twierdzy, łaskaw na wszystkich, wesół, mowny, aż serce rośnie nań patrzący.
— No, a tobie jak wojna smakuje? — z uśmiechem spytała królowa.
— Miłościwa pani... ani w niebie nie rad bym co inszego czynić, ino wojować. Człek żyje siedmiogrodzkim życiem! To jedno bieda, że nie ma czasu myśleć o niczym... — spojrzał spod oka na Krysię — chyba rano i wieczór przy pacierzu.
Anna Jagiellonka uśmiechnęła się.