Dalszych rozkazań oczekując piszę się W. Kr. M. wierną, acz niegodną sługą.
Marcyjanna Niewiarowska
P. S. A że to staremu co najważniejsze najrychlej z głowy wietrzeje, tedy i ja dopiero przed samym wysłaniem pisma wspominam szczegół, który moje najlepsze chęci łacno gotów obrócić wniwecz. Taka bowiem jest niedogodność, że Marysię Krupską ino samowtór18 mieć można, czyli społem z siedmioletnią Krysią niebogą. Próbowałam ja wszelkimi sposoby usunąć dziecko, ale wszystko nadaremno; na krok swej opiekunki nie odstępuje. A gdy je siłą rozdzielono, dziecina aż się zapamiętała: strach był niezmierny, niczemeśmy ją docucili. — Raczy tedy Miłościwa Królewna wolę swoją pacholikowi memu objawić, tak czy owak, której posłusznie się akomodować19 pośpieszę.
Przeczytawszy list, Anna Jagiellonka złożyła gruby, szary papier we czworo i zmarszczyła brwi w zamyśleniu, niepewna, czy się zgodzić, czy odmówić.
Chylące się ku zachodowi słońce wpadało do komnaty dwoma oknami; przy tych oknach ustawione długie krosna oparte na kozłach, a u krosien cztery panny dworskie20 wyszywały atłasowy obrus do kościoła złotem i perłami. Ulubienica królewny Anny, Kachna Leszczyńska, najstarsza z dziewcząt, haftowała pilnie, oczu nie podnosząc od roboty. Trzy młodsze skupiły ciasno głowy i szeptały:
— Pojrzyj ino, Baśka, jak to jej miłość usta zacisnęła... jeszcze więcej niż zawżdy — mruknęła Jagna Kłodzińska — głowę skłania raz na prawo, raz na lewo, coś jej widno nie do smaku w tym piśmie.
— A palcami przebiera po stole... widzicie? — dorzuciła Baśka Szczepiecka, naśladując ruch ręki królewny. — O... jak jej to sprawnie biegają one cienkie, suche patyczki! — I zakrztusiła się tłumionym śmiechem.
— Pewnikiem otrzymała zapowieść od jakiego zamorskiego króla, jako niebawem dziewosłębów21 przyśle22 — szepnęła jej Jagna w samo ucho.
— Aha, nie co inszego to musi być — przygryzając wargi odparła Baśka. — A jej miłość się sroma23, sama nie wie, co począć; nie dziwota: wszak ci młoda jak jagoda, jeszcze jej nie pora.24
— Aa... bo czemu to królewna miłościwa nas się nie zaradzi25! — strojąc przemądrzałą minkę dorzuciła Ewunia Reyówna.