— Jużci... bawi się ze mną, a zaś potem... bawi się ze mną...
— A za matusią ci żal?
— Dlaczego?
— Jak to? Wszak z matusią przyszłaś do Służewa i pomarli.
— Jużci, żal; ale to była ino moja niania..
— Niania?
— Moja matusia prześliczna... w czerwonej sukni chadza, o... w takiej... jak raz w takiej! — I pokazała paluszkami adamaszkową kotarę nad łóżkiem jej miłości.
— Naprawdę?
— A jakże... I żółty łańcuszek na szyi nosi, a katankę ma wyszytą jarzącymi kamykami, tak się błyszczą a świecą, a migają, aż strach! Moja matusia ładniejsza niż wy.
Marysia potrząsnęła głową.