— Ee... nic; król jegomość się tam pewnikiem niecierpliwi, co was tak długo nie widać.
— Sprawiedliwie mnie waszmość ostrzegasz, nie ociągając się biegnę; ale nie odchodź, ino podpis, to krótka chwilka, zaraz będę z powrotem.
— A cóż waszmości po mnie?
— Pogadać chciałbym.
I oddalił się szybkim krokiem, a Mikołka wybiegł do kolegów na schody.
— Ino teraz bacznie uważajcie, jako mu czary będę pokazował202.
— A nie boisz się, że go pogniewasz?
— E, pogniewa się, to go przeproszę, a nauczka mu się przyda, po co w głupstwa wierzy?
— Ot żeś prawie203 jak dziecko — rzekł Szydłowiecki — zda ci się, że takiemu co pomoże? Rylski do śmierci czarów będzie szukał, tak jak Serczykowej upiorów z głowy nie wybijesz.
— Oho, uciekam, bo muszę jeszcze załatwić, co najważniejsze.