— Szydłowiecki, Ostroróg, Boner i ja widzieliśmy ją wczoraj — rzekł Drohojowski.
— Nu dobrze; tak co ona wam gadała?
— O strachach, upiorach, takie tam brednie prawiła.
— A o Nastusi wspominała co niebądź?
— O jakiej Nastusi? Aha, o tej, co się jej nijaka przygoda nie ima?
— Właśnie. Chcecie wiedzieć, to wam powiem, że Nastusia to moje dzieło.
— Nie rozumiem.
— Taj obejdzie się, że to ja rozumiem.
— Mój złoty, mój śliczny!
— Mojaś ty jagódko rumieniuśka!