— A tobie kto powiedział, że nic? Już mam bez pół214 wszystko gotowe.

— I milczysz, jak ten kamień?

— Taj czego gadać, póki nie czas? Swoim porządkiem ja chciał co niebądź215 zemścić się na was i dlatego cicho siedział.

— Za co, miły Boże! Kto cię krzywdzi?

— Ot, zaraz i krzywdzi; nic wielkiego nie stało się. Naposiedliście216 się na mnie, żem ospalczuch, Drohojowski gadał niedawno, co u mnie w głowie samo pierze jest; tak ja zadumał się, jak by to wam pokazać, że Dymitr Montwiłł wcale nie takie drańcie do niczego, jakby kto myślał, ot i wynalazł coś najpośledniejszego.

— A jakie to zawzięte Litwinisko! — zapiszczał Krystek Czema.

— Rzeknij choć dwa słówka!

— Powiem i trzy, dlaczego nie, a tak i nie odgadniecie nic. Widział który z was w tych dniach gospodynię?

— Serczykową?

— Serczykową.