— A ja drugi! — prosił Czema.

— Idźcie, idźcie, a przypilnujcie, by wszystko było pod ręką.

Za kwadrans byli z powrotem.

— Nie zabaczyliście niczego? Kubek z wodą przy łóżku jest?

— A jakże.

— Światło w sypialni?

— Po cóż o takie rzeczy pytać się? Lampka przed ołtarzem dzień i noc się świeci, dolałem oleju z bańki, taj koniec.

— Okiennice zamknąłeś? Szary brzask gotów króla zawczasu zbudzić.

— Chciałem, ale nie zezwolił.

— Ano darmo, musimy się uwinąć w ostatniej chwili, gdy jeszcze wszystko śpi, nijakiego ruchu na podworcach236, zanim jeszcze ptaki w sadzie świergotać zaczną.