— Uszło widno pamięci waszej poselskiej mości — rzekł cicho ksiądz Tomicki — co na innym miejscu Chrystus Pan o pobielanych grobach powiada, i przepomniałeś250 chyba, że frymarczące ziemskimi dobytki sam powrozem ze świątyni wygnał. — Tu biskup skłonił się przed królem znacząco.
Król milczał.
— Mam nadzieję — rzekł słodko Krzyżak — że najjaśniejszy pan nie gorzej obeznan jest z Ewangelią od was, księże biskupie, i że w niej znajdzie słowo miłości, które bym odnieść mógł mojemu księciu.
Zygmunt zwrócił się do Tomickiego.
— Dzięki Bogu nie wyzułem się jeszcze z wiary ojców moich, iżbym sobie rościł prawo do lepszego tłumaczenia ksiąg świętych niż Kościół i biskupi. Wam zaś, panie von Bergow, powiem jeno, że słowo miłości w waszym Zakonie byłoby czymś zgoła nie znanym. Tą cnotą rycerze krzyżowi nigdy nie mogli się chlubić, jako świadczą dzieje i strumienie krwi niewinnie przelanej. Mistrzom niełacno było dawać wiarę, jakoż ją dać ostatniemu, który daną Bogu przysięgę pospołu z płaszczem zdeptał?
— Zali tę odpowiedź waszej królewskiej mości odnieść mam księciu Albrechtowi?
— Zaiste, byłaby nie inna, gdyby nie pamięć miłej siostry mojej, Zofii. Na odpowiedź nie pora. Rozważę.
Wysłannik księcia Albrechta, wychyliwszy w imieniu Zakonu kielich goryczy na posłuchaniu u najjaśniejszego pana, nie mógł wcale narzekać, by jego samego, to jest hrabię Kunona von Bergow, najmniejsza uraza ze strony monarchy lub senatorów była spotkała. Otaczano go uprzejmością wyszukaną, wprawdzie zimną jak lód, ale w niczym nie wykraczającą przeciw przepisom i regułom nader gościnnego przyjęcia.
Na drugi dzień rano, pod pozorem oddania czci relikwiom świętych patronów polskich, wyszedł Krzyżak na miasto i bystrym okiem sprawdzał dobrobyt mieszkańców starej stolicy, przypatrując się wspaniałym strojom, bogatym sklepom zaopatrzonym w towary wszelakie, dworcom251 senatorów i domostwom zamożnych mieszczan.
Zajrzał do kilku kościołów, niebotyczna wieża Panny Marii, symbol wszechmocy króla królów, a naszej małości, przywiodła mu na myśl potęgę polskiego władcy i świeży, a tak marny majestat mnicha-apostaty252, któremu służył.