— No, wsyp je do kołpaka, przykryj połą, a wy nie patrząc ciągnijcie.

— Biała!

— Biała!

— Biała!

— Biała!

— O nieszczęsna godzino! — jęknął Szydłowiecki.

— Taj dosyć, bo mnie na ostatku takoż biała znalazła się.

— Więc, Czema, ad acta103.

— Szkoda!

— Kto co ma do powiedzenia? — rozpoczął z powagą swe urzędowanie Szydłowiecki.