— Ale zaszczyt nie lada!

— A to ci go darujemy!

— A gdyby tak sędziego do pomocy w robocie wołać?

— O, nie wolno! Sprawiedliwy sędzia nie może się w takie rzeczy wdawać.

— Rety... cobym to ino ja nie był!

— Róbcie gałki, śpieszcie się!

— Już są.

— Czarna także?

— Juści, o... niczym diabeł.

— Ale, ale, jedną odrzucić, bo Krystek już wczoraj swoje spełnił.