— Co, Jasiu?
— Nie śmiejcie się ze mnie i nie mówcie, żem głupi, ino posłuchajcie spokojnie, co wam rzekę.
— Prefacja116 zacna, słucham oracji.
— Tedy krótko i węzłowato: cała wasza chorość to nic inszego, tylko uroki.
— Dzieciństwa pleciesz; wstydziłbyś się!
— Nie wstydzę się, bo słusznie mówię; wasza miłość był zdrów jak rydz, wesół, silny, nic mu nie brakowało, w jednej godzinie przyszła niemoc, a spomnijcie ino, czym się objawiała? Chodź, Montwiłł, gadaj, co się dzieje urzeczonemu?
— Co gadać... taże wiadomo, nasamprzód w głowie kręci się...
— Miałeś waszmość zawrót głowy?
— No tak, ale...
— Cóż dalej, Dmytruś?