— Później ciężkość, nudność, wstręt do jadła.
— Było tak?
— Ależ to nie dowodzi!
— A teraz najważniejsza rzecz: osłabienie i ból głowy. Nad oczyma czy w skroniach?
— I tu, i tu.
— Niechże wasza miłość nie zaprzecza, bo tu ślepy dojrzy, jako są bezecne117, przez człeka zdradliwego rzucone uroki. No, chłopcy... pomagajże mi który... — szepnął ze złością do kolegów — godzinę już kłamię, a wy stoicie jak kukły.
— Tak, tak, słusznie Jaś wam doradza; dajcie sobie odczynić, mój złoty panie! — zapiszczał swym wróblim głosikiem Krystek a Montwiłł dodał:
— Odczyni się wedle przepisanego obrządku, w jednej chwili złe sczeźnie, a pan magister wstanie z łoża, jakby nie chorowawszy.
— Do takie niemądre praktyki nie mogą ja się zgodzić.
— O cóż waszej miłości chodzi? Jeżeli to zabobon, to ani pomoże, ani zaszkodzi; a jeżeli... więc dlaczegóż nie spróbować? Jużeśmy nawet uprosili panią Szczepanową, która jest białogłowa znająca; właśnie tylko co ktoś wszedł do alkierza, pewno ona.