— Kiedy nie śmiem...
— Odkądżeś tak ponieśmielał? Ojca się bój, nie mnie. Dy55 wiesz, co znaczy u matki jedynak.
Pocałował ją w rękę.
— Matusiu, jak myślicie, co z nami będzie?
— Jak to z nami?
— No, z nami, ze mną i z Baśką.
— Ohoho, ani z tej beczki nie zaczynaj! Dobrze ty wiesz, że z tego nic.
— Skąd mam wiedzieć? Krzywicie się, to i przestaniecie. Dziewucha jak malina, robotna, zdrowa. Jak se dwie pełne konewki na nosidłach zawiesi, to ci leci śpiewający, aż radość patrzeć. Zawdy56 wesoła, ojców słucha... Jak Boga wszechmogącego miłuję, czego wy chcecie od niej?
— A nic nie chcemy, cale57 nic. I ty se Baśkę ze łba wybij, rozumiesz?
— Oj, matusiu złocista!... Nie i nie!