— Abo to prawda? Inszemu takie baje rozpowiadaj, a nie mnie. Nie znam cię to, żeś poczciwości chłopisko? Odpuść mu, a wnetki ci ulży na sercu. Tegoś taki zły, że się nie chcesz gniewać, a musisz. Pewnikiem ci nagadał zelżywości76? Pan Jezus tobie odda dziesięć lat zdrowia za każde słowo. Odpuść mu. Spomnij se, jaka góra onego przywaliła. Człek w nieszczęściu, to niczym obłąkaniec. Gęba plecie, a głowa o tym nie wie.

— Oho, dobrze on rozumiał, co mówił! Cale był przytomny!

— Za te osiemnaście lat, cośmy ze sobą przeżyli, za każdy raz, coś mnie skrzyczał, a jam zmilczała, zapłać mi dziś. Odpuść mu!

— No, to co mam czynić?! — krzyknął zwracając się ku niej z zaciśniętymi pięściami. — Gadaj, co chcesz ode mnie?

— Idź i póty mu ze serca domawiaj, aż się opamięta i przyjdzie do nas.

— Nie zdolę.

— No, to ja spróbuję, inom jeszcze słaba. Musi mnie Pietrek prowadzić, bo się ano trzęsę cała.

— Ani mi się waż!

— Powiedz ino, gdzie go szukać, cobym nie łaziła długo.

— O, rety! Siedź w chałupie! Idę już, idę! Kasia, dawaj kaganek!