Jakem wyjął z beczki czop,
Dana hop, dana hop!
Miodek trysnął aż pod strop,
Dana hop, dana hop!
Nie warto pić ze dzbana,
Hop da...
Wątorek ze swym towarzyszem przewrócił się jak długi i gramolił się klnąc a macając przed sobą rękoma.
— A cóż za biesi uśtyrmali takie dyle77 na drodze? Fura z drzewem się wywaliła czy co?
Któryś z chłopów skrzesał ognia, rozdmuchał hubkę78, podniósł z ziemi trzaseczkę i zaświecił.
— O, ludzie! A tośmy pobłądzili!