— Nie ma czasu, nie ma czasu. Ochrzczą dziecko, wyjdą z kościoła, a my się nie nagadamy.

— Jużci.

— Wiesz, a gdybyśmy się tak oboje rzucili do nóg najpierw twemu tatusiowi, a potem mojemu.

— Rzućmy się oboje!

— Może ich Pan Jezus nakłoni ku nam.

— Może nakłoni.

— Żebyś ty wiedziała, jakie jam bicie dostał wczoraj, skroś ciebie125!

— O, ludzie na świecie!

— Ale to było jeszcze przed rozwaleniem chałupy.

— Rany. Jakiej chałupy?!