— Nie stójmy tu, ludzie na nas patrzą.
Cofnęli się w głąb kruchty, gdzie nie było żywej duszy.
— A konie?
— Podsypalem im owsa, nie ruszą.
— O, mójeś ty biedny!...
— O, mojaś ty biedna!...
Basia oparła czoło po prawej stronie nagrobka Zuzanny Tursowej, żony sławetnego majstra bednarskiego126, Staszek oparł czoło po lewej stronie nagrobka Zuzanny Tursowej i rozbeczeli się jak małe dzieci.
Od chrzcielnicy szedł król, parę kroków poza nim chłopi. Zatrzymał się na najwyższym schodzie cichutko i patrzył. Gdy jednak płacz nie ustawał, owszem, zanosiło się na dłuższą ulewę, odchrząknął srogim głosem.
Rozskoczyli się bardzo zawstydzeni.
— Czy to ci, coście o nich śpiewali, wójtowa? — zapytał Zbroiny.