Jeśli zechce Pan przyjść do tego domu o jakiejkolwiek porze przed dwunastą, to Pan mnie tam zastanie. Zostawiłem wszystko in statu quo17, dopóki nie będę wiedział, co Pan zamierza. Gdyby Pan nie mógł przyjść, opowiem Panu dokładnie wszystkie szczegóły i będę Panu niesłychanie wdzięczny, gdy zechce Pan powiedzieć swoje zdanie.
Łączę wyrazy szacunku
Tobiasz Gregson
— Gregson jest najsprytniejszy z całego Scotland Yardu — odezwał się Holmes. — On i Lestrade to wyjątki w tej bandzie półgłówków. Obaj są pełni zapału, energiczni, ale żaden z nich nie grzeszy pomysłowością. Między sobą są na noże. Zazdrośni o siebie wzajemnie jak dwie głośne piękności. Jeśli obaj zajmą się wyśledzeniem tej sprawy, będziemy mieli zabawę.
Osłupiałem wobec spokoju, z jakim Holmes mówił.
— Ależ nie ma chwili do stracenia! — zawołałem. — Czy chce pan, żebym poszedł po dorożkę?
— Nie wiem jeszcze, czy tam w ogóle pójdę. Jestem największym leniuchem pod słońcem... to jest, miewam periodyczne napady lenistwa, ale umiem też być niekiedy bardzo pracowity.
— Ależ przecież ten wypadek nastręcza panu sposobność, jakiej pan tak pragnął.
— Mój kochany panie, cóż mi z tego przyjdzie? Przypuśćmy, że odkryję całą sprawę. Może pan być pewien, że całą korzyść odniosą Gregson, Lestrade i spółka. Taki jest zysk, jak się nie ma urzędowego stanowiska.
— Jednakże Gregson prosi pana o pomoc.