Zamienili uścisk dłoni.
— Widzę, że mówisz prawdę. Ale muszę się upewnić.
Podniósł prawą rękę do prawego oka. Podróżny w tej chwili podniósł lewą rękę do swojego lewego oka.
— Ciemne noce są przykre — rzekł robotnik.
— Tak, zwłaszcza dla obcych w podróży — odpowiedział młodzieniec.
— To wystarczy. Jestem brat Scanlan, loża 341, Dolina Vermissy. Cieszę się, że cię tu widzę.
— Dziękuję. Jestem brat John McMurdo, loża 29, Chicago, mistrz J. H. Scott. Mam szczęście, że tak prędko spotkałem brata.
— Jest nas tu wielu. Nigdzie w całych Stanach Zjednoczonych Zakon nie rozwinął się tak bardzo, jak właśnie w Dolinie Vermissy. Tacy jak ty bardzo nam się przydadzą. Nie rozumiem tylko, dlaczego tak silny, zdrowy człowiek, i to należący do Związku nie mógł znaleźć pracy w Chicago?
— Pracy mi nie brakowało — odparł McMurdo.
— A zatem?...