Tutaj rozbiliśmy namioty, gdyż czas był słoneczny i piękny i cała brygada od rana do nocy niezmordowanie ćwiczyła się na okolicznych polach.

Dowodził nami generał Adams, pułkownikiem mianowano Raynella, co jednak budziło jakąś lwią prawie odwagę, to myśl, iż wodzem naczelnym był Książę80, którego samo już imię zdawało się zaklętym dźwiękiem bojowej pobudki.

Przebywał obecnie w stolicy Belgii z główną armią, wiedzieliśmy przecież, że w razie najmniejszego niebezpieczeństwa, czy choćby tylko powikłań — posłyszelibyśmy niezawodnie głos jego nad sobą. To napełniało całkowitą, zupełną otuchą.

Tysiące nowych uczuć zrywało się w duszy.

Aż dotąd nie widziałem na przykład nigdy takiej ogromnej ilości Anglików i przyznać muszę, iż patrząc na nich — mimo woli doznawałem pewnego rodzaju niechętnej pogardy, która zresztą jest podobno dość pospolitym zjawiskiem wśród ludzi zamieszkujących jakiekolwiek pogranicza. Ja zaś czułem się przede wszystkim i pomimo wszystko Szkotem. Nic a nic jednakże nie mógłbym zarzucić dwóm tamtym pułkom przydzielonym do naszej brygady, gdyż na całym chyba świecie nie znalazłbym lepszych kolegów i bardziej oddanych towarzyszy.

Rzeczywista liczba żołnierzy w pułku 52. wynosiła tysiąc ludzi i liczyła wielu starych żołnierzy z czasów walk hiszpańskich.

Pułk 95. składał się z karabinierów odzianych w zielone mundury, zamiast czerwonych, jak nasze.

Przy najbliższej sposobności zwrócił moją uwagę odmienny, a trafny sposób, w jaki używali broni, mianowicie — kulę — owijali przed użyciem zatłuszczoną szmatką i przybijali rodzajem dwugłowego młotka — strzały ich niosły daleko, a od naszych były bez porównania celniejsze.

Całą tę część Belgii zajmowały wówczas wojska wyłącznie angielskie, gdyż oprócz piechoty w okolicach Enghien stała nasza Gwardia, niedaleko zaś od nas znajdowały się liczne pułki kawalerii.

Wellintgon był zmuszony rozwinąć na wybrzeżu wszystkie swoje siły, ponieważ Boney bezpiecznie krył się pod gęstą osłoną pogranicznych fortec i nikt nie mógł przewidzieć, z której strony zwali się na nas owa groźna, śmiercionośna chmura...