I oddał mi je pełnym zaufania ruchem.

Bezzwłocznie wyszedłem do sieni i tu wzrok mój upadł nagle na adres listu, który się znajdował na wierzchu.

Widniało na nim pięknym, wyraźnym pismem:

Á sa Majesté

le Roi de Suède

Stockholm.

Niewiele umiałem po francusku, zawsze jednak dosyć, żeby to zrozumieć.

„Do Jego Królewskiej Mości, króla szwedzkiego, w Sztokholmie...”

Jakiż to zbłąkany orzeł spoczywał w ubogiej chacie moich ojców?

Rozdział siódmy. Wieża sygnałowa w Corriemuir