Jedziemy, a gdy się udobruchał, pytam o przyczynę tej niechęci.

— Bo ja znam świat... zaczyna się od rozmowy, potem żarty, zgorszenie, Sodoma i Gomora77! — aż pobladł z oburzenia.

— Ale tu nie było tego niebezpieczeństwa, a ona się zmęczy, tyle kilometrów.

— Lepsze zmęczenie od pokusy i grzechu — odpowiedział twardo.

— A wy dawno w Brazylii? — pytam woźnicy.

— Idzie rok dziewiąty.

— Jakże wam się powodzi?

— Chwała Bogu nieźle, szakier (portug. chacra, własność ziemska) jest, chudoba78 także, to i co ma być źle?

— Więc wam dobrze?

— Dobrze, niedobrze: jeść jest co, ale o pieniądz trudno. U wendysty (sklep) wszystko dostanie, ale wszystko za żyto, za milię (portug. milho, kukurydza), za ziemniaki...