— To już byłoby lepiej sprzedać...

— I komu? Taki wendysta także nie ma pieniędzy, i on za towar daje towar. I to najgorsza bieda, bo trudno oszczędzić. Czy myśli pan, że złakomiłbym się na te dwadzieścia pięć milrejsów, gdyby to nie gotówka?

— Zawsze to dobry zarobek...

— Lepiejby mi było zawieźć towar do wendy, ale gotówka gotówką.

— To tak trudno o pieniądz w Brazylii?

— A skąd ma być, kiej79 tylko my robimy, a te Brazyluchy po mieście patrzą tylko rządowej kasy!

— No, nie wszyscy...

— Pan myśli o „borowych” (Brazylijczyk mieszkający na wsi, pod borem caboclos). — Uśmiechnął się: — Taki nie imie80 się żadnej roboty, on wszystko bierze w wendzie na herwę (gatunek herbaty brazylijskiej) — i wskazał batem liczne drzewa przy kolonii niemieckiej.

Drzewo to (Ilex paraguanensis81) średniej wysokości, z korą szaro-białawą, którego liście jajowate, obcinane co cztery lata z gałązeczkami, dają herbatę, zwaną herva matte, rozpowszechnioną i używaną w południowej Ameryce.

— A wy macie herwę?