— A dawno w Brazylii?
— Ojcowie siedzą tu od dwudziestu trzech lat.
— Ileż wam?
— Dwadzieścia trzy.
— Toście wy Brazylianin?
— Bogu chwała, nie — i śmieje się głośno, wesoło: — Ja tam nie żaden Brazyluch! Matka mnie w łonie przywiozła.
*
Ładna, młoda dziewczyna przyjmuje dość lekko i obojętnie umizgi dwóch chłopców.
— Panna może pójdzie za Brazylianina? — zażartował ktoś.
Odęła usta, zmarszczyła się i z gniewem odpowiedziała: