— Przyszedł do mnie prosić się o siużbę1 i powoływał się na wasze świadectwo. Kazałem mu zgłosić się później, póki nie dowiem się, co zacz. Cóż powiadacie?
— Przyjmie go pan graf, dobrze; nie przyjmie, także dobrze. Kiedyś go znalem, dziś umarł on dla mnie. — Następnie zwrócił się do chorążego ze słowami: — Co pan chorąży każe powiedzieć posłańcowi?
— Przynieś mi waszmość list, panie Michale.
Wkrótce potem chorąży, odczytawszy list przy stole, rzekł:
— Zaproszenie na sejmik powiatowy jest w liście, powiedz waszmość, że stawię się na czas oznaczony.
— Na kiedyż ten sejmik? — spytał Niemiec.
Chorąży, pragnąc pozbyć się niemiłego gościa, odpowiedział:
— Pojutrze rano początek, a że daleko, więc jutro z wieczora wybrać się muszę.
— Jeżeli tak, — zaczął graf po chwili milczenia — to i na mnie pora. Proszę więc obojga państwa na osobną rozmowę.
Chciała powstać chorążyna, ale mąż spojrzał na nią wymownie i rzekł: