A wtem zarży arabski koń siwy,

Jego wierny przyjaciel w niewoli.

I natchnienie w myśl więźnia uderzy,

Do powrotu mu drogę wskazuje,

I arabczyk już bieży, już bieży,

Rozdął chrapy ogniste: step czuje!

Dzień po dzionku, przez kraje, przez obce,

Dzielny rumak, jak burza, przelata;

Aż graniczne widnieją już kopce

I znajomy, rodzinny kąt świata.