I ucieczka z kraju tureckiego, —

Aż tu krzykiem zahuczy Warszawa

I ku Wiśle tłumy ludu biega.

Wyjdzie wojak z swojej kamienicy

I ku rzece przeciska się z trudem:

Tłum na Rynku, tłum w każdej ulicy

I pobrzeże wypełnione ludem.

Złotem słońcem goreją niebiosy

Nad Warszawą zatłoczoną ściśle,

Zewsząd słychać zadziwione głosy